Taki tytuł to świetne hasło reklamowe dla tej czeskiej zupy, wszak wszyscy chcemy być teraz szczupli albo wręcz chudzi. Niestety, słowo chudy oznacza po czesku biedny, a kulajda – jakkolwiek smaczna – wcale dietetyczną nie jest. To zresztą nie jedyne nieporozumienie, które może być wynikiem różnic między naszymi językami. Čerstvý chléb oznacza chleb świeży, a květen to maj. Do sklepu lepiej Czecha nie wysyłać, bo pójdzie prosto do piwnicy, ale wszystko to jednak nic wobec tego, że mądre dziewczyny to po czesku chytré dívky. Dobrze, że nie musimy tego werbalizować, bo wymowa do złudzenia przypomina polską…
Kulinarnie też jesteśmy różni. Oczywiście najbardziej widoczne jest zamiłowanie Czechów do knedlików, podawanych jako dodatek do dania głównego. A te, żeby smakowały, potrzebują gęstych sosów, do których Czesi dodają mnóstwo przypraw na czele z kminkiem (całym i mielonym), czosnkiem i słodką papryką mieloną, w ilościach znacznie większych niż u nas, a żeby się o tym przekonać, wystarczy w czeskiej restauracji zamówić vepřo knedlo zelo, czyli pieczeń wieprzową z knedlikami i zasmażaną kapustą. Niewątpliwie oryginalnym daniem czeskiej kuchni jest tak zwany smažák, czyli panierowany i opiekany na głębokim tłuszczu ser camembert albo hermelin* jedzony z frytkami i żurawiną lub tatarskim sosem. Dla mnie najdziwniejsze są jednak – podawane jako zakąska do piwa – utopenci, czyli parówki „utopione” w octowej zalewie, które stoją całymi tygodniami w słojach w temperaturze pokojowej na kontuarach wielu czeskich barów piwnych. Kulajda także nas zaskoczy. Zupa ta powstała „z biedy” w południowych Czechach i na Szumawie. Choć bardzo teraz popularna, nie posiada ścisłego przepisu, a każdy kucharz gotuje ją nieco inaczej. Podstawowe różnice wynikają z rodzaju dodawanych do niej grzybów. W Pradze gotują kulajdę z prawdziwkami, w południowych Czechach ze zwykłymi suszonymi grzybami, można ją też gotować ze świeżymi kurkami, wówczas jest to wersja bardzo elegancka. Kulajda podawana jest zawsze w głębokiej ceramicznej miseczce, a nie na talerzu, z pieczywem i jajkami gotowanymi na twardo. Nam, Polakom, wydaje się skrzyżowaniem żurku z grzybową, ale dodatek kminku i siekanego zielonego koperku powoduje, że jej smak jest zupełnie niepodobny do żadnej z polskich zup. Ważne jest też to, że nie potrzebujemy do niej żadnych mięsnych dodatków, przez co łatwo pogodzić przy kulajdzie wegetarian i resztę świata.
*hermelin – to czeski gatunek miękkiego sera typu camembert, marynowany w zalewie z oleju z dodatkiem czosnku, tymianku, rozmarynu, ziarenek jałowca i ostrej czerwonej papryki.
Tekst ten został opublikowany w Gazecie Wyborczej jako felieton „O dobrym jedzeniu”, a przepis na kulajdę znajdziecie Państwo w zakładce "Smaczne rekomendacje Mensy".